piątek, 24 kwietnia 2015

Jeszcze jeden dziad i wkurwiona feministka

Pisałam już o księgarnianym Dziadzie, dzisiaj będzie inny dziad - autobusowy. Wychodzi na to, że zarówno tak temat dziadów jak i komunikacji miejskiej powraca - być może nie bez powodu.

Wkurwiłam się. W autobusie trzy wolne miejsca, a tu wsiada dziad, staje nad młodą dziewczyną i rozpoczyna seans chrząkania, mający na celu wypłoszenie dziewczyny z siedzenia. Dziewczyna ma słuchawki na uszach i dziada w dupie, słusznie zresztą - bo przecież te trzy wolne miejsca, i to zaraz obok. Za moment do dziada przyłącza się drugi dziad i oba dziady zaczynają pluć jadem i pałać ogólnie pojętą nienawiścią do całej ludzkości. Bo młodzież niewychowana, bo brak szacunku dla starszych, bo "za naszych czasów", bo sratatata. Nic niezwykłego w sumie, scenka autobusowa jakich wiele.

Ale oto widzę, że pierwszy dziad ma na piersi naklejkę, na naklejce obrazek, na obrazku płód, pod płodem napis "ratuj mnie", a pod napisem drugi napis, coś tam coś tam stop aborcji. I w tym momencie budzi się moja wkurwiona wewnętrzna feministka. Bo raz, że oczywiście, jeśli ktoś ma coś do powiedzenia w kwestii ciała kobiety to są to przecież starzy ludzie, księża i wszyscy inni, którzy takie ciało mogą sobie co najwyżej pooglądać na obrazkach. Bo dwa, że człowiek jest ważny i trzeba mu pomóc - ale tylko wtedy, kiedy ma formę płodu, bo gdy to stadium mija to staje się "niewychowaną młodzieżą bez szacunku", a na tę, jak powszechnie wiadomo, można do woli pluć i mieszać ją z błotem, wszak ma prawa znacznie mniejsze od takiego płodu i w zasadzie to w ogóle nie należy jej rozpatrywać w kategorii człowieka. Trzy, że może jestem niesprawiedliwa, ale wkurwiona wewnętrzna feministka czasem ma prawo: otóż wyobraziłam sobie, że do autobusu wchodzi kobieta w ciąży. I co, dziad powie "niech pani usiądzie, ja postoję"? Czy dziad się przejmie, że w rzeczoną kobietę opakowany jest płód, do ratowania którego dziad ma taki zapał? Bo coś mi się widzi, że dziad raczej na taką kobietę napluje kwasem i zwyzywa ją od niewychowanych, a do tego może jeszcze i od kurew, no bo obrączka to gdzie?

Hiperbolizuję odrobinę, ale co tam, wkurwiona wewnętrzna feministka czasem może.

środa, 22 kwietnia 2015

Sherlock Holmes

"You reasoned it out beautifully," I exclaimed in unfeigned admiration. "It is so long a chain, and every link rings true."
"It saved me from ennui," he answered, yawning. "Alas, I already feel it closing upon me! My life is spent in one long effort to escape from the commonplaces of existence. These little problems help me to do so."
A. Conan Doyle, "The Red-Headed League"

A man should keep his little brain attic stocked with all the furniture he is likely to use, and the rest he can put away in the lumber-room of his library, where he can get it if he wants it.
A. Conan Doyle, "The Five Orange Pips"

piątek, 3 kwietnia 2015

Ja kontra dorosłość

Jak ludzie to robią, że pracują w pełnym wymiarze, mają perfekcyjnie wysprzątane mieszkania, trzy własnoręcznie przygotowane posiłki dziennie, ogolone nogi i czas na relaks, a niektórzy do tego jeszcze dzieci? A może ci ludzie, którym się to wszystko udaje są tak jak Yeti albo potwór z Loch Ness - każdy o nich słyszał, niektórzy nawet twierdzą, że widzieli, ale poważnych dowodów na ich istnienie nie ma? Ci, którzy sami mówią, że do nich należą, muszą gdzieś oszukiwać - albo nie mają życia, albo dziesięć razy w tygodniu przychodzi do nich pani sprzątaczka, podnieść każdy paproszek i umyć każdą szklankę. Albo zwyczajnie udają, a sprzątają raz na pół roku, jak akurat się do nich przychodzi? Bo moja rzeczywistość wygląda tak, że jak wracam o tej 21 z pracy to jestem żywym trupem i stać mnie tylko na wypicie piwa i obejrzenie odcinka jakiegoś głupiego serialu (a często nawet nie kończę jednego ani drugiego, bo w połowie zasypiam). Na biurku mam armię brudnych szklanek (w niektórych rozwijają sie już nowe formy życia), na podłodze grubą warstwę psiej sierści, w łóżku wiecznie rozwaloną pościel, a do kuchni nawet nie wchodzę bo się boję (inna sprawa, że wchodzić tam nie bardzo mam po co, gotować nie umiem).

Ja wiem, teraz jest w internecie moda na chujowe panie domu - i ja (niegotująca, nienawidząca sprzątać, nieumiejąca utrzymać przy życiu głupiego kwiatka) doskonale się w tę modę wpisuję. Jednak jak tak patrzę na moje koleżanki, które same mianują się "chujowymi paniami domu" to to przecież są osoby, które jednak potrafią coś tam zrobić koło siebie, mają mieszkania w jako-takim stanie, czasami nawet obiad ugotują. Hipokryzja z ich strony (coś w stylu klasowego kujona, który przed każdym sprawdzianem oznajmia, że się nie uczył i nie zda, a potem ma same szóstki), kompleksy, czy to po prostu ja jestem taka bardziej chujowa niż ustawa przewiduje?

Jak kiedyś będę stara i bogata to zatrudnę sprzątaczkę - a potem się na pewno będę wkurwiać, bo posprzątała i nie wiem co gdzie leży, teraz trzeba zrobić bałagan żeby cokolwiek znaleźć. Prawdziwa antyczna tragedia.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Z pracy 2



Ja: Can you think of a health problem starting with an "e"?
I: Erection?

Ja: if you could interview anyone you wanted, living or dead, who would you choose?
O: Hitler.

Ja: Any examples that the stress you experience at the office can be good for you?
H: Yes, when you are attacked by a bear stress makes you run away faster.

Ja: where do you go to get bread?
M: To Jesus, he can multiply bread.

Ja: Do you do any sports?
J: Yes, I always try to use the printer that's further away from my desk in the office.