Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 listopada 2016

Skąd my to mamy?

Leszek Biały nie może dopełnić ślubu krucjaty, gdyż boi się, że w tumulcie wojny krzyżowej piwa nie stanie, a Ziemia Święta gorąca. Książę Konrad, zwany Garbuskiem, wrocławski proboszcz, rezygnuje dla piwa z życiowej kariery. Gdy wybrany szczęśliwie na arcybiskupa do Salzburga, jechał do Austrii, by objąć to zaszczytne stanowisko, po drodze dowiedział się, że w Salzburgu nie znają piwa, machnął więc ręką na wszystko i powrócił do domu.
M. Ziółkowska, "Skąd my to mamy?"

Anegdota mówi, że papież Klemens VIII, zasiadający na stolicy apostolskiej w latach 1592-1605, a przedtem przebywający w Polsce jako legat papieski Hipolit Aldobrandini, stał się namiętnym smakoszem naszego piwa. Leżąc już na łożu śmierci, trawiony gorączką i pragnieniem, przypomniał sobie ten wyborny napój i westchnął serdecznie: O, santa piwa di Polonia! (O, święte piwo z Polski!). Czuwający przy łożu padli na kolana, a sądząc, że papież wzywwa jakąś możną polską patronkę, zaczęli modlić się żarliwie ddo świętej Piwy o zdrowie dla chorego.
M. Ziółkowska, "Skąd my to mamy?"

Ponieważ przywłaszczanie sobie łyżek po biesiadach było "nieobyczajnością nagminną", naajczęściej spotykanymi sentencjami [wyrytymi na łyżkach] są wierszowane ostrzeżenia i przycinki na ten temat: "Mnie kto skryje - bardzo mój pan bije", "Nie kładź mnie zanadra, bym ci nie wypadła", "Dla srebra kawalca obwieszą zuchwalca", "Na to mnie tu dano, aby mnie nie brano" lub po prostu "Wolno mną jeść, ukraść nie".
M. Ziółkowska, "Skąd my to mamy?"

Dobrze, że teraz nie robią tak ze szklankami do piwa w barach, mogłyby się we mnie zbudzić wyrzuty sumienia.

Winston Churchill (...) sypiał na dwóch łóżkach. Gdy jedno zbytnio mu się zagrzało lub gdy skręcił prześcieradło w postronek, bo spał bardzo niespokojnie, przechodził na drugie.
M. Ziółkowska, "Skąd my to mamy?"

Zdecydowani potrzebuję dwóch łóżek. Albo trzech, albo pięciu. A w zasadzie to by i tak nic nie dało, psy dopilnowałyby, żeby każde z nich było wygrzane i skotłowane, prawie tak dobrze jak robię to ja sama.

wtorek, 18 października 2016

Pigmalion

Take my advice, Governor: marry Eliza while she's young and don't know no better. If you don't you'll be sorry for it after. If you do, she'll bee sorry for it after; but better her than you, because you're a man, and she's only a woman and don't know how to be happy anyhow.
G. Shaw, "Pygmalion"

The question is not whether I treat you rudely, but whether you ever heard me treat anyone else better.
G. Shaw, "Pygmalion"

czwartek, 6 października 2016

Praga w sercu

The jack-of-all-trades and adventurer Ferdinand Mestek was one of the exceptional natives of Podskali. He added a nobleman's sobriquet of "de Podskal" after his name. Before the First World War, Jaroslav Hasek befriended him.
In a short story Reelni Podnik, Hasek described how he and Mestek started to operate a flea circus without fleas. Hasek called people together and collected the entrance fee. The visitors would enter the darkness inside the tent. There, Mestek grabbed them by the pants and threw them out of the tent through the rear entrance. From the moment they were tricked, the visitors themselves started to promote Mestek's circus: they wanted their friends to undergo the same unpleasant experience. And the spectators came in droves.
R. Fucikova, "Prague in the Heart"

Zahaczyliśmy w tym roku o Pragę, a jako, że w międzyczasie skończyła mi się książka, nabyłam takie coś. Ładne wydanie, ciekawy pomysł - pokazać miasto przez pryzmat krótkich wycinków jego historii i anegdot. Szkoda tylko, że czytanie to droga przez mękę ze względu na paskudnie kanciaste tłumaczenie.

piątek, 9 września 2016

Chłopiec z latawcem

If there's a God out there, then I would hope he has more important things to attend to than my drinking scotch or eating pork.
K. Hosseini, "The Kite Runner"

That's the thing about people who mean everything they say. They think everyone else does too.
K. Hosseini, "The Kite Runner"

One day, maybe around 1983 or 1984, I was at a video store in Fremont. I was standing in the Westerns section when a guy next to me, sipping Coke from a 7-Eleven cup, pointed to The Magnificent Seven and asked me if I had seen it. "Yes, thirteen times," I said. "Charles Bronson dies in it, so do James Coburn and Robert Vaughn." He gave me a pinch-faced look, as if I had just spat in his soda. "Thanks a lot, man," he said, shaking his head and muttering something as he walked away. That was when I learned that, in America, you don't reveal the ending of the movie, and if you do, you will be scorned and made to apologize profusely for having committed the sin of Spoiling the End.
K. Hosseini, "The Kite Runner"

wtorek, 6 września 2016

Dziennik Mistrza i Małgorzaty

Wczoraj (lub przedwczoraj, nie pamiętam już) zwołano zebranie aktorów z Sudakowem i Stanisławskim. M.A. nie poszedł. Opowiadali mu później, że Ilja zarzucał aktorom, że ci za szybko zjadają zakąskę, którą podają w Martwych duszach...
- Żeby to jeszcze był osiemnasty rok, to co innego...!
Tu odezwała się stuknięta Chalutina:
- Ale jak mają nie jeść, skoro są głodni!
- Głodnych teraz nie ma! Ale nawet jeśli są głodni, nie znaczy to, że mają zjadać rekwizyty!
fragment dziennika J. Bułhakowej, M. i J. Bułhakowowie, "Dziennik Mistrza i Małgorzaty"

Ten człowiek jest na tyle pozbawiony zasad, że odnosi się wrażenie, iż nie ma na sobie spodni. Chodzi po tym świecie w samych kalesonach.
fragment listu M. Bułhakowa, M. i J. Bułhakowowie, "Dziennik Mistrza i Małgorzaty"

A wiosną była taka gra: w mieszkaniu było mało much i M.A. zapewniał, że mieszka tu tylko jedna stara mucha Maria Iwanowna. Zaproponował chłopcom po rublu za każdą muchę. I ci zaczęli przynosić, przy czym M.A. czasami uważnie się przyglądał i mówił, że ta już była. Z nadejściem upałów cena na muchy spadła najpierw do dwudziestu kopiejek, a potem do piątaka.
fragment dziennika J. Bułhakowej, M. i J. Bułhakowowie, "Dziennik Mistrza i Małgorzaty"

Dziś dzwonił Dmitrijew:
- Mogę przyjść?
M.A.:
- No oczywiście, już się pogodziłem z tym nieszczęściem.
fragment dziennika J. Bułhakowej, M. i J. Bułhakowowie, "Dziennik Mistrza i Małgorzaty"

Misza jest cudowny. Uwielbiam go!
Misza zobaczył, że notuję w dzienniku, więc mówi do mnie: napisz, że jestme cudowny i że mnie kochasz. No to napisałam.
fragment dziennika J. Bułhakowej, M. i A. Bułhakowowie, "Dziennik Mistrza i Małgorzaty"

czwartek, 1 września 2016

Zniewolony umysł

Tysiące ludzi umierało tuż obok w torturach, dlatego transponowanie tych cierpień od razu na tragiczną teatralność wydawało się nam nieskromne. Lepiej jest czasem jąkać się z nadmiaru wzruszeń, niż mówić okrągłymi zdaniami.
C. Miłosz, "Zniewolony umysł"

Ileż złudzeń jest w myśleniu szanownych obywateli, którzy krocząc po ulicach angielskich czy amerykańskich miast uważają siebie za istoty pełne cnoty i dobroci. Czy jednak, gdyby ich zamknąć w Oświęcimiu, nie zmieniliby się jak inni w zwierzęta? Niebezpiecznie jest wystawiać człowieka na zbyt trudne dla niego próby. Nie zachowa się wtedy dla niego szacunku. Łatwo jest potępić kobietę, która chce swoje dziecko oddać na śmierć, byle ocalić życie. Jest to czyn potworny. 
A jednak kobieta, która czytając o tym czynie na wygodnej kanapie, potępia tamtą nieszczęśliwą swoją siostrę, powinna się zastanowić, czy w niej samej w obliczu zagłady strach nie byłby silniejszy od miłości. Może tak, a może nie - któż to potrafi z góry odgadnąć?
C. Miłosz, "Zniewolony umysł"

O K.I. Gałczyńskim:

Przez pewien niedługi czas studiował na uniwersytecie, gdzie wsławił się tym, że napisał pracę o angielskim poecie siedemnastego wieku, który nigdy nie istniał. Praca Delty podawała obszerną biografię poety i zajmowała się szczegółową analizą okoliczności, w których powstały poszczególne jego utwory.
C. Miłosz, "Zniewolony umysł"

Alkoholizm (zwykle były to cykle trwające po kilka dni) wprowadzał go w stan halucynacji, który wyrażał się działaniami, jakie nie zdarzają się innym pijakom. Wchodził do biura podróży i żądał szklanki piwa. Jechał dorożką (...), zatrzymywał dorożkę, zdejmował palto, rzucał je na jezdnię i w obliczu zdumionego tłumu sikał flegmatycznie na palto (...). Do swoich znajomych  przychodził i uskarżał się, że trudno mu było znaleźć adres, bo, jak mówił, "jego ludzie", których porozstawiał na ulicach i którzy mieli mu pokazywać drogę, tak się przebrali, że nie mógł ich rozpoznać.
C. Miłosz, "Zniewolony umysł"

Na swoich tomikach lubił umieszczać spis fikcyjnych swoich dzieł; przypominam sobie taki tytuł: Wstęp do ludożerstwa - skrypt z wykładów, wyczerpane.
C. Miłosz, "Zniewolony umysł"

Zdarzało się, że Delta lądował w sanatorium dla alkoholików. Rezultaty kuracji nie bywały dobre. Opowiadano o zwycięstwach Delty w walce z lekarzami: w jednym z sanatoriów - jak wieść niosła - zwycięstwo jego było tak całkowite, że lekarze i pacjenci, na równi pijani, urządzali na rowerach wyścigi po korytarzach.
C. Miłosz, "Zniewolony umysł"

Doświadczenia lat wojny nauczyły mnie, że nie należy brać do ręki pióra po to tylko, żeby innym komunikować swoją rozpacz i swoje wewnętrzne rozbicie - bo to jest towar tani, na którego wyprodukowanie trzeba za mało wysiłku, aby wykonując podobną czynność, czuć do siebie szacunek (...).
C. Miłosz, "Zniewolony umysł"

środa, 31 sierpnia 2016

Jane Eyre

Women are supposed to be very calm generally: but women feel just as men feel; they need exercise for their faculties, and a field for their efforts as much as their brothers do; they suffer from too rigid a restraint, too absolute a stagnation, precisely as men would suffer; and it is narrow-minded in their more privileged fellow creatures to say that they ought to confine themselves to making puddings and knitting stockings, to playing on the piano and embroidering bags. It is thoughtless to condemn them, or laugh at them, if they seek to do more than custom has pronounced necessary for their sex.
C. Bronte, "Jane Eyre"

Three hours she gave to stitching, with gold thread, the border of a square crimson cloth, almost large enough for a carpet. (...) Two hours she devoted to her diary; two to working by herself in the kitchen garden; and one to the regulation of her accounts. She seemed to want no company: no conversation. I believe she was happy in her way: this routine sufficed for her; and nothing annoyed her so much as the occurrence of any incident which forced her to vary its clockwork regularity.
C. Bronte, "Jane Eyre"

piątek, 12 sierpnia 2016

Falk

Młodość, która ma jescze tak mało doświadczenia, że wierzy w winę, w niewinność i w siebie, gotowa jest zawsze przypuszczać, iż może na swój los zasłużyła.
J. Conrad, "Falk"

wtorek, 26 lipca 2016

Pożegnanie z Afryką

Opowiadał mi on, że kłopoty z afrykańskimi pacjentami nigdy nie polegały na ich braku odwagi - bardzo rzadko odczuwali strach przed bólem albo większą operacją - lecz na ich niechęci do regularnego i systematycznego powtarzania zabiegów, do systematyczności w ogóle, czego wielki niemiecki lekarz nie mógł zrozumieć. Kiedy zaś sama poznałam krajowców, ten właśnie rys ich charakteru najbardziej przypadł mi do gustu. Wykazywali rzeczywistą odwagę; niefałszowane zamiłowanie do niebezpieczeństwa - prawdziwą odpowiedź stworzenia na decyzję losu, echo z ziemi po tym, gdy przemówiły niebiosa. Czasami przychodziło mi na myśl, że oni w głębi serc najbardziej obawiali się z naszej strony pedanterii. Znalazłszy się w ręku pedanta, umierali ze zgryzoty.
K. Blixen, "Pożegnanie z Afryką"

Och Lulu - myślałam w takich chwilach - wiem, że jesteś niezwykle silna i potrafisz skakać wyżej niż twój wzrost. Jesteś na nas wściekła, chciałabyś, żebyśmy wszyscy zginęli, i na pewno już byłoby po nas, gdybyś potrafiła tego dokonać. Sprawa nie polega jednak, jak ci się teraz wydaje, na tym, że obstawiliśmy cię przeszkodami zbyt wysokimi nawet dla ciebie, bo przecież nie potrafilibyśmy powstrzymać takiej mistrzyni skoku. Sprawa polega na tym, że my nie ustawiliśmy żadnych przeszkód.
K. Blixen, "Pożegnanie z Afryką"

Przychodził wtedy do mnie i opowiadał, jak musi walczyć z chorobliwą melancholią, z absurdalną skłonnością do czarnowidztwa. Musi to przemóc, bo przecież sprawy szły nie najgorzej, nie można się - do wszystkich diabłów - na nic skarżyć. Tylko ten pesymizm, ten pesymizm! To jest najgorsze, co siedzi w środku!
K. Blixen, "Pożegnanie z Afryką"

Czasy i moda zmieniały się, w Europie zanikła sztuka słuchania opowieści. Mieszkańcy Afryki, nieumiejący czytać, nadal ją mają. Jeżeli ktoś zacznie do nich mówić w te słowa: "Był raz pewien człowiek, który wyszedł na równinę i tam spotkał drugiego człowieka" - cali zamieniają się w słuch, ich wyobraźnia biegnie śladem nieznanych ludzi na równinie. Natomiast biali nie potrafią słuchać opowiadania, nawet jeżeli czują, że powinni. Jeżeli nie zaczynają się wiercić  i nagle nie przypominają sobie rzeczy wymagających natychmiastowej akcji, to zasypiają. Ci sami ludzie proszą jednak o coś do czytania, potrafią długo w nocy pochłaniać pierwszą lepszą książkę, jaka im wpadnie do ręki, czasami nawet zmuszają się do przeczytania przemówienia. Ci ludzie przyzwyczaili się do odbierania wrażeń oczyma.
K. Blixen, "Pożegnanie z Afryką"

Mieszkańcy Afryki nie cierpią szybkości, tak jak my nie cierpimy hałasu. Jeżeli są do tego zmuszeni, znoszą szybkość bardzo źle. Nie przychodzą im do głowy takie pomysły, jak urozmaicenie lub zabijania czasu, bo żyją z nim w najlepszej zgodzie. W rzeczywistości są tym szczęśliwsi, im więcej mają tego czasu. Jeżeli ktoś idzie odwiedzić znajomych i da Kikujusowi do potrzymania konia, to z jego twarzy może wyczytać, że tamten spodziewa się, iż wizyta potrwa bardzo długo. Kikujus nie stara się wtedy skrócić sobie czasu, lecz siada i czeka.
K. Blixen, "Pożegnanie z Afryką"

- Teraz, proszę pani, ludzie latają - brzmiała jedna z nowin.
- Tak, słyszałam o tym - powiedziała staruszka - posprzeczałam się nawet na ten temat z naszym księdzem. Teraz pan nam wreszcie wyjaśni sprawę. Czy ludzie latają z nogami podciągniętymi pod siebie, jak wróble, czy wyciągniętymi do tyłu, jak bociany?
K. Blixen, "Pożegnanie z Afryką"

czwartek, 21 lipca 2016

Podróż Ludzi Księgi

(...) cierpienie płynie zawsze z poczucia niemocy i ograniczenia. Być tam, gdzie się nie jest, nie być tam, gdzie się jest. Chcieć robić to, czego się nie może, i nie chcieć robić tego, co się musi. Mieć to, czego się nie chce, i pragnąć tego, czego się nie ma. Świadomość ograniczenia i zamknięcia nie ma nic wspólnego z przestrzenią i czasem. Można być zamkniętym w całym świecie i zatrzaśniętym w czasie, który sprawiedliwie został nam dany na jedno życie.
O. Tokarczuk, "Podróż Ludzi Księgi"

poniedziałek, 23 maja 2016

Opowieść o tragarzu i dziewczętach

W końcu wyszła z wody, osunęła się tragarzowi na kolana i rzekła do niego: "O ukochany, jak się to zwie?", wskazując na swój srom. Odrzekł: "To twoja pochwa!" Na co dziewczyna złapała go za kark, uderzyła i zawołała: "Fe! Fe! Czy się nie wstydzisz?" Rzekł tedy: "Twój srom." Odparła: "Inaczej." Rzekł tragarz: "Twoja muszka?", a dziewczyna nie przestawała uderzać tragarza, aż kark i szyja obrzmiały mu od tego. Wreszcie zapytał: "A jakież jest tego imię?" Odrzekła: "To wawrzyn bohatera." Rzekł: "Chwała niech będzie Allahowi, za twoje zdrowie, o Wawrzynie Bohatera!", i pozwolili dalej krążyć pucharom i kielichom.
"Opowieść o tragarzu i dziewczętach" z "Księgi tysiąca i jednej nocy"

(...) pozostawałem u krawca trzy dni, po czym powiedział do mnie: "Czy może nie znasz jakiego rzemiosła, aby zacząć zarabiać?" Odrzekłem: "Jestem prawnikiem, uczonym, kaligrafem i matamatykiem", a krawiec powiedział: "Zaprawdę, na twoje umiejętności nie ma popytu w naszym mieście, jak i nie ma u nas nikogo, kto by znał nauki lub sztukę pisania; ludzie tutaj potrafią jedynie zarabiać pieniądze." Zawołałem: "Na Allacha, ja nie umiem nic prócz tego, co wymieniłem", a krawiec powiedział: "Przepasz się tedy, weź siekierę i powróz i zbieraj w stepie drzewo na opał, abyś się mógł wyżywić, do czasu kiedy uwolni cię Allach.(...)"
"Opowieść o tragarzu i dziewczętach" z "Księgi tysiąca i jednej nocy"

środa, 18 maja 2016

Filmer

Arcybiskup śledził jego spojrzenie skierowane w górę ze współczuciem zupełnie nieprzystojnym arcybiskupowi.
H.G. Wells, "Filmer"

Kobieta i mężczyźni

(...) po ustrojowej obsuwie wypłynęła magma brutalności. Prymitywny, gburowaty brak form, przy którym zachodnia grzeczność wydaje się obłudą, a skromność skrywanym perfidnie poczuciem wyższości.
Klara wyczulona na mowę ciała pacjentów widziała różnice między przychodzącymi do niej obcokrajowcami i Polakami. Holendrzy, Francuzi podawali rękę na powitanie. Dla Polaków dłoń lekarza była nietykalna. Należała do wyższej kasty albo do pariasa grzebiącego w nieczystościach i trupach. Ludzie Zachodu zachowywali się naturalnie, poruszając płynnie po orbicie przeznaczonej dla pacjenta. Polacy ugrzecznieni albo przesadnie energiczni byli w swoich ruchach nieharmonijni.Wybici przez historię z toru normalności, zajmowali wskazane miejsce w życiu naprowadzeni wrzaskiem rodziców, nauczycieli, małżonków. Zawodowych pouczaczy perorujących z telewizji.
M. Gretkowska, "Kobieta i mężczyźni"

Mieli szczęście, ci z mniejszym zatrzymują się na marzeniach przed trzydziestką. Nie mogąc ich spełnić, wmawiają sobie, że szczęście nie polega na tym, czego nie osiągnęli, ale na tym, czego nie stracili; praca, rodzina, zdrowie. A mogliby stracić, gdyby szarpnęli się na to, czego chcieli jeszcze w połowie trzydziestki. Dociągając do czterdziestki, przestają marzyć i uznają to za sens życia. Po czym piją, żeby odważyć się na ćwiartkę, chociaż setkę marzenia, albo wpadają w depresję, żeby nie robić już nic. Zanim się wykończą, zazwyczaj zdążą przerzucić swoje nałogi, pokręcenie i beznadzieję na dzieci.
M. Gretkowska, "Kobieta i mężczyźni"

(...) był za słaby na luksus chcenia. Namawianie go do czegoś było zamachem na ocalałe szczątki niezależności.
M. Gretkowska, "Kobieta i mężczyźni"

poniedziałek, 16 maja 2016

Wampetery, foma i granfalony

Playboy showed me a typescript of what I had said into their tape recorder, and it was obvious to me that I had at least one thing in common with Joseph Conrad: English was my second language. Unlike Conrad, I had no first language, so I went to work on the transcript with pen and pencil and scissors and paste, to make it appear that speaking my native tongue and thinking about important matters came very easily to me.
This is what I find most encouraging about the writing trades: They allow mediocre people who are patient and industrious to revise their stupidity, to edit themselves into something like intelligence. They also allow lunatics to seem saner than sane.
K. Vonnegut, wstęp do zbioru "Wampeters, Foma and Granfallons"

(...) if you write stories that are weak on dialogue and motivation and characterization and common sense, you could do worse than throw in a little chemistry or physics, or even witchcraft, and mail them off to the science-fiction magazines.
K. Vonnegut, "Science Fiction"

Kupiłam tę książkę kiedy w styczniu byliśmy w Denver. K. pokazał mi tam antykwariat Kilgore, w którym postać Vonneguta i jego książki, jak zresztą sama nazwa wskazuje, stanowią motyw przewodni. Trzeba było coś rzeczonego autora kupić, choćby po to, żeby potem móc powiedzieć, że właśnie tam się to kupiło. W antykwariacie weszłam też w posiadanie pięknej koszulki z pstrągiem, którą K. mi zabrał i nie chce oddać.

sobota, 30 kwietnia 2016

Vademecum dla tych, którzy pierwszy raz

Jeśli masz wadę wymowy: stękasz, jąkasz się, seplenisz, nie otwierasz ust mówiąc itp. zgłoś się natychmiast do najbliższej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowej, gdzie czeka na ciebie posada spikera stacyjnego od zaraz. Kandydaci z wrodzoną wadą wymowy szczególnie mile widziani.
J. Wittlin, "Vademecum dla tych, którzy pierwszy raz"

wtorek, 19 kwietnia 2016

Inside Out

O efektach świetlnych na wczesnych pokazach Pink Floyd:

The effect of Peter's device was spectacular. With two wheels the possibilities were not just doubled but squared. By adjusting the speed of both wheels colours were produced that could only be sensed - 'silvery purple metallic colours. Nick's arm would trail rainbows on the back projection screen in a delightful way.' But the uneven temperatures, the shaking and banging, and the wildly spinning colour wheels, meant the glass had an alarming tendency to run out of control and shatter noisily, sending vicious shards of glass flying into the band at very close quarters. We had to carry round rafts of spare glass - we should really have had a paramedic's first aid kit too. Roger and I dubbed these machines 'the Daleks' in tribute to their robotic nature and obvious hostility to humanoids.
N. Mason, "Inside Out"

On this particular tour, Roger travelled with just one carry-on bag. Dirty laundry went into the lower compartment and was then recycled into the top section when that was empty. The system proved to be fairly hygienic since a bottle of scotch had got broken in the bag on the flight out.
N. Mason, "Inside Out"

The atmosphere was not always a scene of domesticity despite the presence of wives and assorted children. On one occasion I met a couple of strange women acting suspiciously in the villa. Challenging them to explain themselves I suddenly recognised them as being Steve O'Rourke and Peter Watts getting ready for a night out at a St Tropez club, both in full drag. Thankfully I was suffering from a combination of food poisoning and sunstroke and so was unable to join them.
N. Mason, "Inside Out"

The VCS (the Voltage Controlled Studio) was an English synthesizer that had been devised by Peter Zinovieff and a team from the BBC Radiophonics Workshop, whose Doctor Who theme had helped bring purely electronic music to a wider audience, and we had used it on some of the other Dark Side tracks.
N. Mason, "Inside Out"

All of us were working with other musicians either as performers or producers. Amongst the mass of demo tapes musicians sent, David had received one from a schoolgirl whose songwriting and voice stood out above the rest. He encouraged her career over a period of time, and was rewarded by seeing her achieve a great success with her first single 'Wuthering Heights' and the album The Kick Inside: it was Kate Bush.
N. Mason, "Inside Out"

Eventually Roger, distracted by Michael's apparent lack of interest, stormed into the control room and demanded to know what Michael was writing. 'Michael had decided that he must have done something unspeakable in a past life, something he was now karmically paying for by having to endure take after take of the same vocal performance. So he had written over and over on his legal pad, page after page, line after line, "I must not fuck sheep". He was not sure exactly what he had done in his past life, but "I must not fuck sheep" seemed like a pretty fair guess.'
N. Mason, "Inside Out"

Obviously a computer still can't throw a television out of a hotel window or get drunk and be sick on the carpet, so there is little danger of them replacing drummers for some while yet.
N. Mason, "Inside Out"

We had great weather, and it felt like a special occasion. This is really the aim of trying to work in unique places. A stadium is much more convenient for a large show, but it is more difficult to create such a special atmosphere. Whenever possible it does seem worth making the effort to utilise settings with a sense of history and place.
N. Mason, "Inside Out"

Pomyślałam o koncercie Gilmoura w czerwcu na wrocławskim rynku, na który niestety nie pojadę.

Help was at hand in the rather large shape of Douglas Adams. As well as being the author of The Hitchhiker's Guide to the Galaxy, Douglas was an Apple Mac genius, guitar enthusiast and - fortunately for us - a fan of Pink Floyd. He could bring a marvellous sense of humour to the most desperate moments. He became party to a lot of the discussions about the album title. We found it immensely comforting to talk about our problems with a fellow sufferer of deadline dramas - Douglas was once heard to remark that he loved the sound of deadlines whistling past his ears.
At dinner one night, we agreed with Douglas that if he came up with a name for the album that we liked, we would make a payment to the charity of his choice. He cogitated for a while and suggested The Division Bell. The real irritation was that was a phrase contained within the existing lyrics: we really should have read them more carefully.
N. Mason, "Inside Out"


czwartek, 4 lutego 2016

Nędznicy

To człowiek prawdziwie żywy, bo niesumienny. To nie kujon, to nie student studiujący, naiwny żółtodziób, ale szlachetny leń, który uczęszcza na łono natury, zajmuje się gryzetkami, zaleca się do dziewczynek, jest może w tej chwili u mojej kochanki. Ratujmy go, śmierć staremu Blondeau!
W. Hugo, "Nędznicy"

niedziela, 8 listopada 2015

Drzwi percepcji

Ciało wydawało się idealnie o siebie troszczyć. W rzeczywistości oczywiście zawsze się o siebie troszczy. Wszystko, co może zrobić świadome ego, to formułować życzenia, które są później spełniane przez siły, które kontroluje jedynie nieznacznie i zupełnie ich nie rozumie. Kiedy próbuje czegoś więcej - kiedy próbuje zbyt ciężko, na przykład kiedy się martwi, kiedy staje się pełne obaw o przyszłość - obniże efektywność tych sił i może nawet spowodować, że osłabione ciało zachoruje.
A. Huxley, "Drzwi percepcji"

Jeśli zaczniesz w zły sposób (...) wszystko, co się wydarzyło, będzie dowodem konspiracji przeciwko tobie. Wszystko będzie samopotwierdzeniem. Będziesz wiedział, że każdy oddech jest częścią intrygi.
A. Huxley, "Drzwi percepcji"

Czego, co ci  buddyjscy mnisi robili dla umierających i zmarłych, nie może zrobić współczesna psychiatria dla chorych psychicznie? Niech byłby głos, który zapewniałby ich za dnia i nawet w czasie snu, że mimo całego przerażenia, całej dezorientacji i pomieszania, ostateczna Rzeczywistość pozostaje niewzruszenie sobą i jest stworzona z tej samej substancji, z której wewnętrzne światło nawet najbardziej udręczonego umysłu.
A. Huxley, "Drzwi percepcji"

To, aby ludzkość kiedykolwiek mogła obejść się bez Sztucznych Rajów, wydaje się mało prawdopodobne. Większość mężczyzn i kobiet wiedzie życie w najgorszym razie tak bolesne, a w najlepszym tak monotonne, ubogie i ograniczone, że chęć ucieczki, pragnienie własnej transcendencji nawet na kilka chwil jest i zawsze było jednym z głównych apetytów duszy. Sztuka i religia, karnawał i orgie, taniec i słuchanie przemówień - wszystko to służyło według słów H.G. Wellsa jako Drzwi w Murze. Dla osobistego, codziennego użytku zawsze istniały chemiczne środki odurzające. Wszystkie roślinne środki uspokajające i narkotyki, środki euforyczne, które rosną na drzewach, halucynogeny, które dojrzewają w jagodach lub mogą być wyciśnięte z korzeni, wwszystkie, bez wyjątku, były znane i stosowane od niepamiętnych czasów.
A. Huxley, "Drzwi percepcji"

Obecnie dużo więcej wydajemy na napoje alkoholowe i tytoń niż na edukację. Niee jest to oczywiście zaskakujące. Chęć ucieczki od siebie i otoczenia tkwi prawie we wszystkich prawie przez cały czas. Chęć, by zrobić coś dla młodych, jest silna jedynie u rodziców, a i to tylko przez te kilka lat, kiedy dzieci chodzą do szkoły.
A. Huxley, "Drzwi percepcji"

Rak płuc, wypadki drogowe i miliony nieszczęśliwych oraz wywołujących nieszczęście alkoholików są bardziej bezspornym faktem niż istnienie Piekła w czasach Dantego. Jednak wszystkie te fakty są odległe i nieznaczące w porównaniu z bliskim, odczuwalnym tu i teraz faktem pożądania, by znaleźć ulgę lub uspokojenie, napić się lub zapalić.
A. Huxley, "Drzwi percepcji"

Literacka czy naukowa, ogólna czy specjalistyczna, cała nasza edukacja jest zdominowana przez słowa i tym samym nie udaje jej się osiągnąć tego, co powinna. Zamiast przekształcać dzieci we wszechstronnie rozwiniętych dorosłych, produkuje studentów nauk przyrodniczych, którzy są zupełnie nieświadomi Przyrody jako pierwotnego faktu doświadczenia, wydaje na świat studentów humanistyki, którzy nie wiedzą nic o humanitaryzmie, swoim lub czyimkolwiek.
A. Huxley, "Drzwi percepcji"

Taka ciekawostka: ukradłam tę książkę z knajpy w której się z K. poznaliśmy, w wieczór, w który się poznaliśmy. Siedzieliśmy przy piwie z jeszcze jednym gościem, a ja byłam strasznie napruta i rozmawialiśmy o sf, Vonnegucie i "Grze o tron", do której mnie akurat kompletnie nie ciągnie. Zauważyłam tę książkę na półce koło naszego stolika i zapytałam ogółu, czy sądzi, że ktoś się strasznie obrazi, jak ją sobie przywłaszczę. Ogół chyba nawet nie odpowiedział, ale i tak załadowałam książkę do torby, z dyskrecją i gracją osoby strasznie naprutej. Teraz z K. mieszkamy razem, mamy dwa psy i znosimy się nawet na trzeźwo, a książka stoi sobie z innymi na półce. Romantyczna historia z kradzieżą i odurzeniem alkoholowym w tle.

sobota, 7 listopada 2015

Duchy polskie

Książkę dostałam jakiś czas temu od I. i dość długo kurzyła się na półce, zanim po nią sięgnęłam. To wydawnictwo PTTK z lat osiemdziesiątych, krótkie historie z miejsc w Polsce w których "straszy" wraz z garścią informacji dla turystów - gdzie przenocować, co zjeść, pod jakim numerem zarezwerwować bilety. Numery telefonu są czterocyfrowe, a całość oczywiście dość mocno przeterminowana, co tylko dodaje opowieściom o duchach uroku.

Nie wiadomo jak powstają dźwięki przypominające uderzenia końskich kopyt. Może źródłem ich są kamienie, toczące się szczelinami lub wymytymi przez wodę korytarzami w głębi wzgórza, zbudowanego z wapienia?
Rozwiązanie zagadki pozostawimy naszym Cztytelnikom.
B. Wernichowska, M. Kozłowski, "Duchy polskie, czyli krótki przewodnik po nawiedzonych zamkach, dworach i pałacach"

Pomyślałam o kokosach. I o jaskółkach. Afrykańskich bądź europejskich.

Na miejscu bar "Syrkomla", który - choć niepozorny z zewnątrz - oferuje jedzenie znakomite, a co ważniejsze podane na śnieżnobiałych obrusach, jakie spotkać można bodaj tylko w restauracjach najwyższej klasy.
B. Wernichowska, M. Kozłowski, "Duchy polskie, czyli krótki przewodnik po nawiedzonych zamkach, dworach i pałacach"

niedziela, 4 października 2015

Grek Zorba

Swego czasu byłem garncarzem. Kochałem tę pracę do szaleństwa. Wyobrażasz sobie, co to znaczy wziąć do ręki kawał gliny i zrobić z niej wszystko, co ci się spodoba? Trrr! Koło furkoce, glina kręci się jak szalona, a ty stoisz nad nią i mówisz: "Zrobię dzban, zrobię talerz, zrobię świecznik i diabli wiedzą, co jeszcze". Oto znaczy być człowiekiem: wolność.
N. Kazantzakis, "Grek Zorba"

Wyzwolić się z jednej namiętności, aby poddać się innej, szlachetniejszej... Ale czyż to również nie jest forma niewoli? Poświęcać się dla idei, dla rodzaju ludzkiego, dla Boga? A może im dalej znajduje się pan, tym dłuższy sznur na szyi niewolnika. Możemy wtedy bawić się i dokazywać na szerszej arenie i umrzeć nie naciągnąwszy sznura do końca. Czy nie to właśnie nazywamy wolnością?
N. Kazantzakis, "Grek Zorba"

Wszystko w swoim czasie. Teraz mamy przed sobą pilaw, myślmy więc o pilawie. Jutro będzie węgiel - będziemy myśleć o węglu. Bez półśrodków, rozumiesz?
N. Kazantzakis, "Grek Zorba"

Urodziłem się z jednym uchem słabszym. Ojciec bluźnił, nazywając Matkę Boską głuchą. "Więc to tak? - powiedziała pewnie Najświętsza Panna. - Zobaczysz, uczynię twego syna głuchym. To oduczy cię bluźnić".
Wuj Anagnostis przeżegnał się.
- W końcu to nic takiego. Chwała Bogu! Mogła przecież uczynić mnie ślepcem, kretynem, garbusem albo nawet - uchowaj Boże - mogła uczynić mnie kobietą! Dzięki jej za tę dobroć!
N. Kazantzakis, "Grek Zorba"

Byłem szczęśliwy, zdawałem sobie z tego sprawę. Rzadko szczęście odczuwamy wtedy, kiedy jest naszym udziałem. Dopiero gdy przeminie, spoglądamy wstecz i nagle pojmujemy - niekiedy ze zdumieniem - jak bardzo byliśmy szczęśliwi.
N. Kazantzakis, "Grek Zorba"

"Jeśli weźmiesz szkiełko - powiedział pewnego dnia jakiś inżynier - i obejrzysz wodę, którą pijemy, zobaczysz miliony malutkich robaczków, których nie widać gołym okiem." Jak je zobaczysz, nie wypijesz wody. Nie wypijesz i zdechniesz z pragnienia. Rozbij szkiełko, szefie, rozbij je zaraz, robaczki znikną i będziesz mógł orzeźwić się wodą.
N. Kazantzakis, "Grek Zorba"

Przestałem wspominać, co było wczoraj, przestałem myśleć, co będzie jutro! Interesuje mnie tylko to, co się dzieje dziś, teraz! Pytam siebie: "Co właśnie robisz, Zorba?" "Śpię." "Więc śpij dobrze!" "A co robisz obecnie, Zorba?" "Całuję kobietę." "Więc całuj ją mocno, Zorba, zapomnij o wszystkim, nic więcej nie istnieje na świecie, tylko ona i ty!"
N. Kazantzakis, "Grek Zorba"